Nie zgadzaj się na bylejakość

Kiedy na naszej głowie napiętrzy się zbyt wiele spraw to żeby nie zwariować musimy w pewnych kwestiach odpuścić. To zrozumiale i zdrowe podejście, nie da się być perfekcjonistą w każdej sferze życia, bo życie niesie ze sobą różne niespodzianki i wymaga elastyczności, zachowania zdrowego balansu. Niepokojące jest jednak kiedy odpuszczanie sobie wejdzie nam w krew, zamiast stawiać poprzeczkę wyżej niż zwykle usiądziemy na niej i pasywnie zaakceptujemy nawet te rzeczy, które na akceptację nie zasługują.

Mówię tutaj np. o wyglądzie kiedy jesteś w domu. Powyciągane dziurawe dresy? Tłuste włosy? Sino-blada twarz? Przecież patrzą na Ciebie Twoi najbliżsi, czy nie zasługują żeby widzieć Cię w dobrej formie, taką jak widzą Cię obce osoby przechodzące koło Ciebie na ulicy? Czy opinia tych nieznanych osób jest na prawdę ważniejsza i wartościowsza od tego jak widzi Cię Twój mąż, dziecko? Nie chodzi o to żeby w białej bluzce i spodniach na kant  zmywać naczynia, chodzi o to żeby wyglądać schludnie, jest tyle wygodnych ale i fajnych ciuchów na rynku, na pewno znalazłabyś coś dla siebie. Włosy upięte w niesforny koczek ala ‘singielka’, maskara, błyszczyk. Kto powiedział, że w domu można wyglądać byle jako?

A te wszystkie piękne serwisy do kawy ‘dla gości’, nowe ubrania z metkami w szafie czekające miesiącami na swoja kolej, perfumy tylko na specjalne okazje. Co Ci szkodzi wypić codziennie kawę w pięknej filiżance, ubrać w końcu tą nową bluzkę i spryskać się perfumami Chanel. Czemu odkładać tego typu przyjemności na wieczne jutro? Zamiast tego proponuje uczynić z tego codzienny rytuał. I nie ma że ‘szkoda’, szkoda to tylko tego, że jeszcze tego nie robisz.

A co ze związkami? Czasami bywa tak, że długo jesteś sam/ sama bardzo pragniesz mieć już tą swoją drugą połówkę, jak sobie pomyślisz ile masz już lat to włącza Ci się desperacja. Wszyscy na około maja żony/mężów dzieci a Ty wciąż sam i sam/sama i sama. I wtedy łatwo o zgodę na bylejakość. Ideały nie istnieją ale jeśli trafiasz na kogoś kto nie ma manier, nie szanuje Cię, nie stawia Cię zawsze na pierwszym miejscu, jeśli nie czujesz, że jesteś najważniejszy/a to nic z tego nie będzie. Będzie jedynie więcej strat niż pożytku.

A jak z Twoją pracą? Taka się nawinęła więc trzeba się cieszyć, że w ogóle jest? To prawda. Trzeba się cieszyć. O pracę nie jest łatwo a za cos trzeba wyżyć. Ale jeśli ta praca nie daje Ci żadnej satysfakcji, źle się w niej czujesz to zrób coś z tym. Podnieś swoje kwalifikacje, zapisz się na kurs, zmień branżę, próbuj, pytaj, kontaktuj się. Nie odpuszczaj i pracuj nad lepszym jutrem. Na pewno się uda, nie podawaj się!

Co jesz? Też byle co? Na szybko kupiona drożdżówka, na obiad nie miałeś już czasu a wieczorem zapchałeś się kebabem na wynos? To przerażające, że w dobie takiego nacisku na zdrowe odżywianie tak wiele osób nadal kupuje jedzenie z proszku, przetworzone lub gotowe do odgrzania w mikrofali. Nie chodzi tylko o to żeby szybko zaspokoić głód, znów byle czym, chodzi o zdrowie, samopoczucie, energię. Internet kipi od zdrowych i szybkich przepisów. Wystarczy chcieć.

Zgoda na bylejakość inicjuje zaniżanie poczucia własnej wartości lub jest jej rezultatem. Łatwo można wpaść w tryb odpuszczania sobie, zgody na byle co, a stąd już krótka droga do tego, że zaczynasz się czuć byle jak. Zaczynasz być sobą rozczarowany, narasta frustracja. Czujesz, że nie zasługujesz na nic lepszego, nie wierzysz, że może Cię spotkać coś dobrego, a to nie prawda! Bardzo wiele leży w Twoich rękach. Te z pozoru małe rzeczy o których wspomniałam naprawdę mają wpływ na nasze samopoczucie, nastrój, postrzeganie siebie. Jeden piżamowy dzień to nie tragedia, gorzej jak spotykam Cię w piżamie w Lidlu. Wiem nie jest lekko, cierpimy na permanentny brak czasu i sił ale zadbaj o to jak wygląda twoja codzienność, raz będzie lepiej raz gorzej ale żyj najlepiej jak potrafisz, pracuj nad sobą i nie zgadzaj się na bylejakość.

 

You might also like

  • http://www.ironicznaoptymistka.pl/ Ewa Błońska

    Bardzo mobilizujący post :) fajnie jest dbać o siebie na co dzień :) aby się samemu ze sobą dobrze czuć :) ale fajnie że akcentujesz, że czasem można sobie pozwolić na to, aby nie wyglądać zniewalająco i dać sobie spokój z tym co powinniśmy a nie powinniśmy :)

    • http://www.self-improvement-space.com/ selfimprovementspace

      Hej Ewa ☺ cieszę się, że odebrałaś ten wpis dokładnie tak jak chciałam go przekazać ☺ Nie chodzi o życie na tip top ale nie można też przeginać w drugą stronę ?

  • http://foxintheforest.pl dagafox

    Świetny wpis! Absolutnie się z tym zgadzam, może i cierpimy na chroniczny brak czasu, ale życie jest zbyt krótkie, by było byle jakie.. Jak dbamy o siebie w każdej kwestii to i wzrasta poczucie własnej wartości, pewność siebie, także na pewno warto! :)

    • http://www.self-improvement-space.com/ selfimprovementspace

      Hej ☺ cieszę się, że wpis Ci się podoba. Bylejakości mówimy zdecydowane NIE ?

  • http://dziendobrypani.blogspot.com/ Małorzata B.

    Motywujący wpis. Pozdrawiam

    • http://www.self-improvement-space.com/ selfimprovementspace

      Witaj ☺ cieszy mnie że wpis okazał się dla Ciebie motywujący i zapraszam na pozostałe motywujące dawki na blogu ?

  • Joanna Napierała

    Lubię to podejście do życia- żeby czerpać z niego na co dzień pełnymi garściami, a nie tylko korzystać od święta. Fajny artykuł :) pozdrawiam!

    • http://www.self-improvement-space.com/ selfimprovementspace

      To prawda każdy dzień jest dla nas darem więc trzeba go przeżyć jak najlepiej ☺ również pozdrawiam ☺

  • http://kluskaj.pl/ Joanna Kloska

    Żyję według tych standardów i bardzo mi z tym dobrze ;). Czasami przesadzam w drugą stronę (z perfekcjonizmem), ale to już inna historia. Niektórzy to aż się dziwią, że ja to tak ciągle muszę coś ulepszać. Pracę zmieniałam x razy, ale nie żałuję: dużo doświadczeń i generalnie progres, bo wreszcie trafiłam na coś, co czuję, że mnie rozwija. Warto czasami zaryzykować, jeżeli ma to przynieść poprawę życia.

    • http://www.self-improvement-space.com/ selfimprovementspace

      Grunt to czuć się ze sobą dobrze i być szczęśliwym. Łatwo jest usiąść i narzekać na swój los, a o szczęście trzeba czasami zawalczyć, włożyć trochę wysiłku. Cieszę się, że stosujesz się do punktów przedstawionych w poście ? punkt też dla Ciebie za wytrwałe poszukiwania rozwoju- tak trzymaj!

  • Dag

    Jeden problem niegdy mnie nie dotyczył : spodnie domowe i koszulka domowa. Jeśli coś nie nadaje się, by w tym wyjść na zewnątrz, trzeba się z tym pożegnać. Nigdy nie posiadałam dresu ‘po domu’, bo zwykle w tym w czym chodzę codziennie jest mi wygodnie leżeć na kanapie czytając książkę, zapijając ją herbatą. I wiem, że nie posiadając rzeczy, w których ze spokojem mogę szorować wannę, musze je często prać, przez co szybko tracą kolory czy zyskują plamy, których już nie sposób się pozbyć, ale jeeeejku, to tylko ciuchy, szafy trzeba przewietrzac a zakupy są przecież takie przyjemne. Wiec wyjdzmy, lepszego założenia :domowym dresom mówimy “Nie!”. Bo zgadzam się, czemu rodzina ma nas widzieć w takim stanie? I czemu mieć taką gorycz po zamknięciu drzwi za listonoszem z myślą ‘o jesu, widział mnie w tej poplamionej od farbowania włosów koszulce, wstyd! “.