Planowanie-jakich błędów unikać?

jak nie planowac final

No i mamy Nowy Rok, a z nim nowe plany, nowe postanowienia, nowe życie 😉 Styczeń zawsze wnosi w nasze życie jakieś tajemnicze poczucie wszechmocy, świeżej energii, siły, nadziei. Bo w nowym roku wszystko nam się uda, to nowy początek lepszego, wymarzonego życia i czas na refleksje i spisanie planów. Internet aż huczy od postanowień na 2016, na blogach niczym plaga pojawiają się listy planów na nowy rok, półki sklepowe uginają się od kalendarzy i organizerów – nie wiadomo na który się zdecydować. Nawet sieć sklepów Lidl wychodzi nam naprzeciw i już od pierwszych dni stycznia przedstawia nam specjalną ofertę fitness-sprytni marketingowcy dobrze wiedzą, że na top  liście noworocznych planów większości kobiet jest zgubienie kilku kilogramów. Tak, na mojej też 😉

Moje podejście do planowania przeszło przez różne, bardzo żmudne etapy. Kiedyś uważałam, że jest zbędne, i że to bezsensowna moda bo przecież wiem czego chcę więc po co mi plany, z czasem jednak moje podejście się zmieniło, potrzebowałam większej kontroli nad tym co dzieje się w moim życiu. Bez względu na to czy swoje plany robicie na początku roku czy dopiero wtedy kiedy poczujecie potrzebę zmian, uważam że każdy moment jest dobry. Zapoznajcie się zatem z etapami planowania przez które ja przeszłam, a może pozwoli to Wam uchronić się przed popełnianiem podobnych błędów.

Etap I – nie robiłam żadnych planów. Z dzisiejszej perspektywy  to chyba najgorsze podejście człowieka, który chce w swoim życiu rozwoju. Owszem nie wszystko możemy zaplanować, a życie jest  pełne niespodzianek, jednak nie zakładając sobie żadnych celów poddajemy się zupełnie nurtowi życia, które płynie niebywale szybko. Tym samym życie  przecieka nam przez palce, a my jesteśmy jego pasywnymi odbiorcami.

Etap II – zakładanie planów w myślach, wizualizacja marzeń, sen na jawie.  Oj gdzie ja nie byłam i czego nie osiągnęłam w tej swojej bujnej wyobraźni. Jak się możecie łatwo domyślić w realu nie zaszłam daleko… umknęło mi, że prócz wymyślania i planowania trzeba też działać.

Etap III –poszłam krok na przód, myśli i plany przelałam na papier. Lista noworoczna wyglądała imponująco, długa z ambitnymi planami. Musiało się udać! W rzeczywistości udawało się niewiele. Co roku mozolnie i z frustracją przepisywałam plany za starej listy. Co roku ta sama bajka: 1. Schudnę 10 kg 2. Nauczę się francuskiego 3. … W pędzie codziennego życia i obowiązków o swojej liście szybko zapominałam, okazało się, że samo skrupulatne wypisanie pomysłów na życie nic nie zmienia. Owszem daje pewien stopień samoświadomości, wiedziałam czego chcę ale nic z tego nie wynikało.

Etap IV Odkryłam Amerykę! Jak to mówią „lepiej późno niż wcale”. Zdałam sobie sprawę, że coś tu nie gra, że gdzieś popełniam błąd. Chciałam od życia więcej, chciałam realizacji swoich marzeń. Zaczęłam szukać informacji, im więcej czytałam tym bardziej sobie wypominałam dlaczego nie wpadłam na to wcześniej, w końcu wszystko zaczęło nabierać sensu a ja byłam wyposażona w metody, które postanowiłam wprowadzić w życie.

Etap V- metoda prób i błędów. Wzbogacona o wiedzę z zakresu planowania, rozpoczęłam eksperymentowanie poznanych metod. Z czasem wszystko zaczęło działać. Moje plany znalazły miejsce w mojej codzienności a nie były jedynie suchym zapiskiem na papierze. Nauczyłam się skutecznego planowania, małe sukcesy motywowały do robienia kolejnych kroków dlatego..

…w kolejnym poście podzielę się z Wami zebraną wiedzą i doświadczeniami oraz powiem wam “Jak planować żeby na planach nie poprzestać?”.

Tymczasem dajcie znać czy robicie plany noworoczne? Jakie są wasze sposoby na ich realizację? Czy komuś zdarzyło się powielać moje błędy?

 

You might also like